Skip to content

Wyniki eksperymentu, czyli jedno wielkie… hę?

W zeszłym tygodniu namawiałem Was do wspólnego eksperymentu (KLIK!) sprawdzającego jedną z podstawowych założeń demokracji, o tym że ogół ludzi potrafi podjąć lepsze decyzje niż jednostka, nawet w obliczu nieprzewidywalnych wydarzeń. Eksperyment polegał na wspólnym zgadywaniu wyników lotto. Losowanie odbyło się wczoraj, a dzisiaj przedstawiam Wam wyniki przedsięwzięcia.

Na początku chcę podziękować wszystkim, którzy podsyłali mi swoje typy na wygraną. Nie uzyskałem co prawda 100 propozycji, ale za wszystkie komentarze na Facebooku, wiadomości prywatne i propozycje składane na żywo – wielkie dzięki!
Oto co zrobiłem z Waszymi propozycjami.

Po pierwsze, podszedłem do tego tak, jak nakazywała historia. Podliczyłem średnią dla każdej propozycji. Oczywiście wyniki nie były liczbami całkowitymi, więc musiałem je zaokrąglić. Żeby dać jak największe prawdopodobieństwo, zaokrągliłem je najpierw w górę, a potem w dół. W ten sposób uzyskałem dwa zestawy liczb.
Dodatkowo, część z Was sugerowała mi by policzyć dominantę. Z początku mój humanistyczny umysł nie widział potrzeby, ale w końcu zrobiłem i to. Podliczyłem dominanty dla propozycji. W ten sposób uzyskałem trzeci zestaw.
I żeby nie było tak prosto, dla porównania zakreśliłem jeszcze sześć liczb samemu, jak i zagrałem na chybił-trafił.
Wszystkie zakłady kosztowały mnie 4 piwa.

No dobra, zatem pytanie. Czy którakolwiek metoda dała wygrany rezultat? Czy składając propozycje wspólnie mieliśmy większą szansę na podjęcie prawidłowej decyzji? Czy mądrość tłumu pokazała swoją moc? A może decyzja jednostki okazała się lepsza niż zgadywanki ogółu?

Wynik losowania, to: 1 6 26 29 38 49

Nasze wyniki, to:
6 12 18 26 30 36 – średnia w górę
5 11 17 25 29 35 – średnia w dół
2 7 17 18 23 42 – dominanta
3 10 14 23 27 44 – moje typy
22 30 32 34 39 40 – typy na chybił-trafił

Co nam to mówi? Kilka rzeczy. Po pierwsze, najbliżej wygranej była metoda liczenia średniej z zaokrąglaniem w górę. Więc może jednak jest jakaś zasadność w tym, że kolektywnie podejmujemy lepsze decyzje?
Po drugie, nikt nie wygrał mimo to, więc może nawet pomimo zbiorowej mądrości nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego?

Nasuwa mi to kilka myśli, jakby dalszych wniosków. Okazuje się, że żeby działać lepiej, należy działać w zespole. Skoro tak, to nawet takie domyślnie solowe projekty jak pisanie książek (prac magisterskich?) zasadnie idą lepiej, gdy pracuje nad tym zespół. Całkiem to logiczne, bo oprócz autora-kreatora treści powinniśmy mieć przecież jeszcze korektora, edytora, wydawcę i Bóg wie kogo jeszcze do pracy przy – już nie tak solowym – projekcie.

A to rodzi kolejną myśl. Skoro lepsze wyniki osiągamy pracując w zespole, to należy postarać się by ten zespół był sprawnie działający, a jednocześnie dość zdywersyfikowany poglądowo. Pomyślcie, gdyby każdy z Was miał te same ulubione liczby i rzuciłby tymi samymi numerkami, nie osiągnęlibyście najlepszego wyniku w eksperymencie (a przynajmniej lepszego niż moja solo decyzja). Tutaj za to, każdy wniósł coś innego (była niezgodność) i dopiero wspólna praca (połączenie tych niezgodności?) dała wynik.

Zostawię Was z tą myślą, namawiając jednocześnie do odniesienia tego do demokracji w szerokiej skali. Zachęcam jednocześnie do podzielenia się Waszymi spostrzeżeniami i komentarzami pod spodem 🙂

Miłego weekendu!

Published inBlog