Skip to content

Wizerunek, czy Prawda?

Wielokrotnie widziałem na szkoleniach, czy warsztatach na których prowadzę, pomysły wdrażania grywalizacji oparte na historiach i opowiadaniu jakiejś fabuły. To całkiem zrozumiałe, bo przecież wciągające opowiadanie potrafi zrobić dobrą robotę w projekcie. Nic też dziwnego, że coraz większą popularnością cieszy się storytelling, czyli właśnie angażujące opowiadanie historii. I fajnie, bo w obu przypadkach – gamifikacji i storytellingu – chodzi o to samo, o zaangażowanie odbiorcy. Niemniej, większość branży storytellingowej posiada jedną poważną wadę. Jaką? Pozwólcie, że…

Opowiem Wam historię

To był dzień, w którym dowiedziałem się, że Avril Lavigne została zastąpiona przez sobowtóra, Nelson Mandela umarł w więzieniu w 1991, a satelita Black Knight obserwuje nas od 13000 lat. Wszystko teorie spiskowe, a ja chłonąłem je jak wata. Widzicie, nie wierzę w takie opowieści, ale słuchanie ich strasznie napędza moją wyobraźnię, a bujne fantazjowanie i myślenie poza schematami bardzo przydaje się w mojej pracy.
Tego dnia potrzebowałem takiej inspiracji, potrzebowałem jej dużo. Musiałem postawić umysł w stan najwyższej gotowości, a wszystko po to, żeby spojrzeć na siebie z innej perspektywy, przeanalizować sytuację i odpowiedzieć sobie na pytanie „co robiłem źle?”

Okazało się, że będąc przedsiębiorcą freelancerem, konsultantem biznesowym, grywalizatorem nie potrafiłem trafnie określić czym tak naprawdę się zajmuję i co oferuję. Praktycznie za każdym razem musiałem objaśniać, czym jest ta gamifikacja, a i to często nie przychodziło łatwo. Dlatego skręciłem ku storytellingowi. Cóż bowiem lepszego, niż nauczyć się opowiadać historie, które „same przyciągną klientów”? Wystarczy, że dobrze przedstawię moje „origin story” i każdy będzie mnie miał za guru w mojej branży, no czy to nie brzmi super?

Brzmi, ale co z tego jeśli nie potrafiłem nic z tego w praktyce wykorzystać? Zaczynałem pisanie jakichś wymyślnych opowiadań napakowanych metaforami, sztuczną inspiracją i naciąganą nieprawdą. Ja sam z tego nic nie rozumiałem, a co dopiero inni? Serio, starałem się podpatrywać mistrzów storytellingu i łapać od nich różne sposoby opowiadania, starałem się też przeczytać jak najwięcej poradników i metod na dobrą opowieść, ale wszystko jak krew w piach. Nic nie szło dobrze.

No i dlatego, po tych moich próbach w końcu siadłem bezradnie przed youtubem i zacząłem faszerować się teoriami spiskowymi 😛 I gdzieś pomiędzy hipotezą widmowego czasu, a dowodami na to, że Ziemia jest płaska, doznałem olśnienia.

Spójrzcie, storytelling to zdolność opowiadania historii, ale większość ekspertów uczy go na swój sposób. Swoim podejściem, swoimi metodami, swoją filozofią i sposobem w jaki rozumie temat. Skutkuje to tym, że ucząc się od takich ludzi, sami dbamy tylko i wyłącznie o to, żeby jak najlepiej zaadoptować nasze historie pod ich sposób patrzenia. Tworzymy fałszywy wizerunek przez opowiadanie czegoś, co nie jest nasze. A skoro nie jest nasze, to nie jest prawdziwe.

Dlatego zebrałem się w sobie i przysiadłem raz jeszcze nad tematem. Wyraźnie, problemem był sposób w jaki uczy się storytellingu i pokazuje jak go wykorzystać. Mogłem coś z tym zrobić wykorzystując to na czym się znam – grywalizację. Postanowiłem ubrać proces uczenia w grę. Ale to za mało, potrzeba było czegoś jeszcze, na przykład… Podkreślenia własnych zasobów ucznia. Tak jak w dobrych szkoleniach i warsztatach wykorzystuje się cykl Kolba, tak i tutaj najistotniejsze było, by uczeń sam doszedł do tego jakie rzeczy powinien wykorzystać, by stworzyć dobry storytelling – dobrą opowieść. Swoją. Prawdziwą.

Tak oto powstała gra „Podróżnicy”, którą chciałbym Wam zaprezentować. To gra, proces, szkolenie(?), w którym wcielamy się w konkretną postać, czerpiemy ze swoich doświadczeń i uczymy się w dobry sposób opowiadać historie. Co jakiś czas będę na blogu, vlogu i Facebooku publikował o grze informacje, zdradzając coraz więcej z tajemnicy. Dzisiaj powiem jedynie, że pomimo tego, że nazywam to grą, to tak naprawdę narzędzie. Narzędzie do amplifikowania naszych zasobów – doświadczenia.

A jeżeli już jesteście na tyle ciekawi całości i chcecie zagrać w grę, a nawet otrzymać swój egzemplarz, to zapraszam na pierwsze spotkania z „Podróżnikami” 🙂 Zaufanie, otwarty umysł i szybkość decyzji pomagają, bo można sporo zaoszczędzić 😉
Szczegóły na: podroznicy.evenea.pl/

A tutaj zapisy:


Published inbiznesBlogGrygrywalizacja