Skip to content

„Success and Change” Mateusza Grzesiaka – recenzja

Ilu Mateuszów Grzesiaków potrzeba, żeby wkręcić żarówkę?
Okazuje się, że czterech, ale zacznijmy od początku…

Pewnie o tym nie słyszeliście, ale Mateusz Grzesiak, bodaj najsłynniejszy coach w kraju, wydał niedawno książkę Success and Change, która otwiera cykl szkoleń (i chyba pozycji książkowych również) zatytułowany Create Yourself . Success and Change jest pierwszą książką z serii, połączoną domyślnie ze szkoleniem o tym samym tytule. Z tego co się orientuję, szkolenie niedawno się odbyło, a ja niedawno skończyłem czytać książkę i zamierzam Wam opowiedzieć, czy warto.

Zacznijmy od części technicznej, bo jest bardzo ciekawa. Grzesiak wydał książkę z pomocą wydawnictwa Helion, właściciela marki OnePress, a to gwarantuje wręcz kapitalne wydanie. Twarda okładka, ładne grafiki, przyjemny papier i tylko trochę niepokojące zdjęcie autora (spróbujcie patrzeć mu w oczy przez dłuższą chwilę, a zobaczycie, że się nie da). Zaskakującym za to, znając dbałość o jakość odbioru pozycji OnePress, że w środku zostajemy miejscami zaatakowani blokami tekstu i ciągnącymi się w nieskończoność akapitami. Prawda, jeden paragraf, to jedna myśl – mówiła pani polonistka w liceum – ale czytelnik mając przed sobą myśl długą na kilka stron nie pamięta już jej początku.
Ale może był to zabieg celowy? Przecież Grzesiak znany jest z tego, że na szkoleniach potrafi zagadywać słuchaczy tak, że wychodząc nie wiedzą jak mają na imię… Może w tym szaleństwie jest metoda?

Weźmy scenkę, w której potykasz się na ulicy (…)
– „Ale się fantastycznie wywaliłem!”

Przejdźmy do zawartości merytorycznej książki. Jej celem jest przedstawienie metod kontrolowania i zarządzania swoim umysłem (sic!). Praktycznie wygląda to tak, że Mateusz opisuje stworzony przez niego Ego Management System, bazujący trochę na archetypach Junga. Widzicie, każdy z nas ma w sobie wiele Ja, które współżyją w naszych umysłach. Rozpoznanie ich i kształtowanie odpowiednich wersji pozwala na wyrobienie w sobie pożądanej wersji samego siebie. I tak właściwie to byłoby tyle, jednak sposób przedstawienia założeń Grzesiaka wywołał we mnie nic więcej, li tylko agresję.

Widzicie, książka przytacza wiele przykładów z życia obrazujących podawaną teorię. Mówi też o badaniach potwierdzających pewne założenia. Problem polega na tym, że nigdzie w książce nie ma ani jednego odnośnika, czy przypisu opisującego którekolwiek z przytaczanych badań! Mówi się, o tym że słowa Mateusza były potwierdzone badaniami, ale… jakimi? Tego nie wie już nikt.
Poza tym, same przykłady z życia codziennego, nie wymagające poparcia naukowego, też wydawały mi się naciągane. Trzeba było bardzo wytężyć umysł, żeby zgodzić się na siłę z autorem. Niechętnie to mówię, ale serio tak było.

…powinieneś zobaczyć siebie razem z nią, by odpowiedzieć na pytanie: „Jaki mężczyzna na taką partnerkę zasługuje?” (…) I teraz możesz podmienić słowo „partnerka” na „stanowisko”.

Okej, jeżeli doczytaliście do tego momentu, to może zauważyliście, że raczej niechętnie odnosiłem się do książki Grzesiaka. Bo tak rzeczywiście było. Na początku wydawała się po prostu śmieszna i wręcz niewarta uwagi. Potem okazało się, że im bardziej w las, tym więcej drzew i przemyślenia autora nie były już tylko śmieszne, ale i denerwujące. Naprawdę, nie zgadzałem się z 80-90% tego, co w Success and Change zawarł Mateusz.

Aż w końcu, nadeszła końcówka książki i wszystkie elementy zaczęły układać się w całość.

Nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, książka przestała mnie denerwować, czy śmieszyć. Końcówkę przeczytałem z największym skupieniem, bo jakimś cudem serio do mnie przemówiła. Dopiero w końcowych rozdziałach zacząłem rozumieć o co tak naprawdę szło przez ten cały czas. I mimo, że nadal nie zgadzałem się z każdym słowem i miałem własne, odmienne od autora, zdanie na pewne tematy, to zacząłem akceptować jego opinie, mój umysł otworzył się, a światopogląd definitywnie poszerzył.

Okazało się, że Success and Change jest jak dowcip o wkręcaniu żarówki, połączony ze słynną sentencją z Ghandiego. A więc, ilu Mateuszów Grzesiaków potrzeba by wkręcić żarówkę?

Czterech. Pierwszego ignorujesz. Z drugiego się śmiejesz. Z trzecim walczysz. A czwarty umieszcza ci w głowie żarówkę.

Książkę Success and Change możecie zakupić tutaj, wspierając jednocześnie rozwój tego bloga.

 

Published inBlogRecenzje