Skip to content

Testowałem strategię Gary Vee przez tydzień. Oto wyniki!

Jak pewnie wiecie, oprócz tego, że zajmuję się grywalizacją i ciągle czytam Yu-Kaia, czy Marczewskiego, zależy mi również na budowaniu marki osobistej. A nie ma lepszego specjalisty w budowaniu marki osobistej od Gary’ego Vaynerchuka. Dlatego gdy podczas czytania „Przebij się” natknąłem się na strategię content marketingową stosowaną w Vaynermedia, postanowiłem sprawdzić jak sprawdzi się u mnie. Czas testu to 5 dni. Czy przez ten czas mogło przynieść rezultaty?

Jeśli nie wiecie, to strategia Gary’ego wygląda następująco.

  1. Tworzysz content główny
  2. Dystrybuujesz go na FB, YT i podcast
  3. Tworzysz mikrotreści, czyli wyrwane fragmenty z głównego contentu i dystrybuujesz
  4. Patrzysz na odbiór społeczności i tworzysz drugą dawkę mikrokontentu
  5. Dopalasz wszystko treścią uzupełniającą, poszerzającą temat (np. na blogu i innych stronach z publikacjami)

Tutaj znajdziecie pełną prezentację jeśli jesteście ciekawi.

W porządku, a teraz trochę bardziej szczegółowo. Na początku, dokumentujesz jeden większy motyw ze swojej pracy. U mnie była to akurat dokumentacja odpowiedzi na pytanie zadane przez ludzi pod jednym z moich wpisów na FB (konkretnie to pod tym – link). Zrobiłem film o tym, jakie techniki grywalizacji stosują kościoły.

Ten sam film, tego samego dnia powędrował również na FB. Efekty? Na 154 subskrypcje, po tygodniu film na YT obejrzało 47 osób. Doszły 2 osoby subskrybujące. Pod filmem mam 2 komentarze (z czego jedno to dobre pytanie na przyszłość – woohoo!) i 7 łapek w górę. Jeśli chodzi o Facebook, to film udostępniałem z prywatnego konta, więc nie mam aż tak wielkiego dostępu do danych, jaki miałbym z poziomu fanpejdża (mimo wszystko mój prywatny profil ma większe zasięgi niż fanpage, chociaż mniejszą możliwość analizy), ale FB wyświetla mi w tym momencie, po tygodniu, 529 wyświetleń, 32 reakcje i 10 komentarzy od ludzi (+7 moich).
Niestety, nie udało mi się jeszcze ogarnąć podpinania podcastów. Ten etap wciąż przede mną.

To wszystko organicznie w jednak dość niszowym temacie grywalizacji.

Dalej, mikrotreści jakie udostępniałem na Instagramie, to 3 fragmenty głównego filmu (2x15sek i 1x1min), które zdobyły kolejno: 650 wyświetleń i 55 lajków; 600 wyświetleń i 49 lajków; 571 wyświetleń i 55 lajków. Dodatkowo udostępniłem też 3 memy z cytatami z mojego filmu i moją postacią: 550 wyświetleń i 51 lajków, 543 wyświetlenia i 58 lajków i dzisiejszy 294 wyświetlenia i 39 lajków.
Jeśli chodzi o wzrost followersów, to z 1280 mam po tygodniu 1305.  W tym tygodniu miałem 233 odwiedziny profilu i 4 kliknięcia w witrynie. 906 nowych osób odnalazło mnie na Insta, a łącznie moje posty wyświetliły się 4726 osobom.

Jeśli chciałbym działać w pełnej zgodzie ze strategią Vaynerchuka musiałbym ok 3h dziennie przeznaczać na komentowanie postów innych osób zgodnie z najważniejszymi dla mnie hashtagami. Niestety, tego jeszcze czasowo nie ogarnąłem.

Wreszcie, treści uzupełniające. Film z YT, jak i posty uzupełniające wrzuciłem wraz z krótkim opisem na tego bloga, na FB, LinkedIn, oraz portal WorldMaster i Medium.
Po tygodniu wyniki są następujące. Odwiedziny na blogu: 128 unikatowych odbiorców. LinkedIn: łącznie 403 wyświetlenia publikacji oryginalnej i treści uzupełniającej (1 polecenie). WorldMaster: tylko jeden, oryginalny post został zatwierdzony i ma 1000 wyświetleń. Medium: 0 (jednak nie jest to tak popularny portal jak mogłoby się wydawać). Jeśli chodzi o uzupełniającą treść opublikowaną na FB, to post na profilu prywatnym ma 6 reakcji.

Tak przedstawiają się dane liczbowe. A jaki płynie z nich wniosek? Przede wszystkim taki, że nie od razu Rzym zbudowano. Gary wiele razy mówi o tym, że praca nad własną marką i poszerzaniem zasięgów, to harówa i robota na lata. Dlatego pewnie trzeba będzie sobie dać z nią trochę więcej czasu niż tylko tydzień. Z drugiej strony, cała strategia jest na tyle przemyślana, że pozwala Ci praktycznie wyłączyć móżdżenie o tym jaki post napisać, czy co tu jeszcze opublikować. Przy podejściu Gary’ego to się robi samo.

Ja pewnie dalej będę próbował testować tę marketingową strategię, więc jeśli jesteście ciekawi i chcecie mnie w tym wesprzeć, to możecie to zrobić udzielając się na jednym z wyżej wymienionych portali 🙂 Każdy lajk, komentarz, share i follow to miód dla twórcy 🙂

Published inbiznesBlog