Skip to content

Sprawdzamy zasadność demokracji – czy większość ma zawsze rację?

Czy w obliczu wyborów prezydenckich i płynących zewsząd narzekań na jakość systemu politycznego, można sprawdzić, czy demokracja w ogóle ma sens? Przecież dookoła pojawia się coraz więcej zwolenników monarchii i rządów autorytarnych, a osoby takie jak Krul Korwin od lat propagują teorię, wg której jednostka podejmuje lepsze decyzje niż kłócący się bez końca kolektyw posłów. Takie zdanie zyskuje coraz więcej zwolenników, więc jak się wobec tego ustosunkować? Czy w zarzutach wobec „najgorszego, ale najlepszego” systemu jest jakiś sens? I co to ma, do diaska, wspólnego z rozwojem osobistym, o którym jest ten blog?! Proponuję eksperyment, by wszystko wyjaśnić.

Zanim jednak przejdziemy do rzeczy, należy powiedzieć o kilku sprawach. Po pierwsze, poniższy wpis nie ma na celu sympatyzować, czy oczerniać którejkolwiek ze stron politycznych w Polsce. Dotyczy on raczej kwestii demokracji jako takiej i w zasadzie to nawet nie zahacza o współczesny obraz polityki, chociaż może częściowo powodować takie skojarzenia. To, czy komukolwiek z Was zmienią się poglądy po zakończeniu eksperymentu, pozostawiam jako sprawę indywidualną.

Po drugie, sądzę że bez sensu byłoby objaśniać zasady eksperymentu bez odpowiedniego wstępu, a zatem…

Jest rok 1906.
Uliczkami jednego z angielskich miast spaceruje Francis Galton. Nie wie jeszcze, że w historii jego postać rozpocznie pierwszą kartę rozdziału pt. eugenika, bo Galton – miłośnik kontrolowanego rozwoju ludzkości jako gatunku, zapisze się właśnie jako twórca tego niesławnego trendu w nauce.
Tego dnia, przy promieniach światła rzucających blask na wypełniony angielskim duchem brudny brytyjski targ miejski, Francis rozmyślał o potędze ludzkiej głupoty. Obserwując gawiedź stwierdzał, że „głupota i upór wielu mężczyzn i kobiet są tak wielkie, iż przekracza to ludzkie wyobrażenie”. W pewnym jednak momencie, uwagę myśliciela zwróciło wydarzenie zrzeszające ogromne tłumy. Oto, na targu, wokół podestu z olbrzymim wołem zebrało się kilka setek osób, a wszystkie z tym samym zamysłem w głowie. Okazało się, że właściciel wołu zorganizował konkurs polegający na odgadnięciu dokładnej wagi zwierzęcia po wypatroszeniu. Blisko 800 osób wzięło udział w konkursie, przed oddaniem bydlęcia na ubój. Galton przekonany był, że strzały gapiów będą się dalece różnić od faktycznej wagi zwierzęcia, jednak sam zamysł konkursu zaintrygował go tak bardzo, że podjął rolę obserwatora.
Owszem, okazało się, że indywidualnie nie trafił prawie nikt. Zdziwienie nastąpiło gdy podliczono średnią typowanych strzałów.
Faktyczna waga zwierzęcia po wypatroszeniu wynosiła 1198 funtów (542,6 kg). Średnia wyciągnięta z odgadywanych propozycji – 1197 funtów (542,2 kg)!

Okazało się, że umysł kolektywny tłumu wskazał poprawną odpowiedź niemal bezbłędnie.
I, wierzcie lub nie, ale ta i podobne historie używane są do podparcia zasadności demokracji.

Sprawdźmy to!

Proponuję eksperyment, który kiedyś był ukazany jako sztuczka magiczna w jednym z programów Derrena Browna.
Trafienie szóstki w lotku to wg Wikipedii szansa 1:13 983 816 przy jednym zakładzie. Indywidualnie. Typuje się 6 z 49 liczb. Liczby nie mogą się powtarzać. A co jeśli grupowo zwiększymy tę szansę? Proponuję eksperyment – zabawę.
Prześlijcie mi w komentarzu, albo prywatnej wiadomości wasze typowanie Lotto. Sześć Waszych liczb, które wg Was pojawią się w losowaniu 16 kwietnia 2015. Na propozycje czekam do 15 kwietnia. Jeśli uda się zebrać minimum 100 propozycji, podliczę i wyciągnę średnią na każdy z numerków. Otrzymany zestaw liczb będzie zakładem, który puszczę w czwartek, 16 kwietnia.

Od razu uprzedzę wątpliwości, które na pewno się teraz pojawiły: a co zrobisz z wygraną? Od razu odpowiadam.
Jeżeli uzyskany zestaw okaże się wygrany: 1)kupię sobie 3 książki; 2) pierwszej osobie z najbliższym wynikiem zafunduję dobry obiad; 3) resztę przekażę na jakąś organizację pożytku publicznego; 4) niezależnie od wyniku eksperymentu, opublikuję tutaj jego wyniki

Szczerze mówiąc, jestem strasznie ciekaw, czy zechcecie wziąć udział w tym eksperymencie. Jestem jeszcze ciekawszy, czy powtórzymy wyczyn z czasów Galtona?

Swoją drogą, jeśli chcecie poczytać trochę więcej podobnych historyjek, polecam ten art. na portalu Polityki: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/12868,1,kiedy-tlum-ujawnia-madrosc.read

To jak? Bawimy się? Czekam na propozycje liczb 🙂

 

Published inBlog