Skip to content

Jak planować działania 3/4: Intuicja

Muszę się przyznać. Uważam, że totalnie nie wpasowuję się w to jak korzystać z intuicji. I wysnuwam z tego dwa wnioski. Albo coś jest ze mną nie tak. Albo to świat oszukuje.

Piszę o intuicji nie bez powodu. Wielu guru biznesu mówiąc o tym jak planuje swoje działania powołuje się na rolę intuicji i słuchania swojego przeczucia. Niektórzy nazywają go też instynktem, inni posługują się angielskim”gut”. Chodzi o to samo, czyli o wewnętrzne przeczucie, niepoparte niczym czyste przeczucie, które mówi Ci jakie działania podjąć, z kim się zdawać i na co się decydować w życiu. I okazuje się, że jakimś cudownym sposobem wszyscy, którzy słuchają intuicji wychodzą na tym super. Cóż… bullshit!

Myślę, że z intuicją jest ten sam problem co ogólnie z rozwojem, marzeniami, dążeniem do sukcesu, itp. Intuicja stała się marketingową pseudorozwojową papką. Pseudonauką też, bo oglądałem wykład człowieka, który mówił o tym, że intuicja wywoływana jest bioluminescencją naszego ciała i oddziaływaniem atomów na nas. Że nasz mózg potrafi przetworzyć informację zawartą w ruchach cząsteczek szybciej niż jesteśmy w stanie pojąć i stąd bierze się intuicja. No i powiedzcie, czy to brzmi poważnie?

Innym wytłumaczeniem istnienia i zasad działania intuicji jest przeczucie, które posiadają ludzie w wielkim doświadczeniem. Jeśli przeżyłeś w swoim życiu wiele sytuacji biznesowych, to potem już podskórnie wiesz w co się pakować, a w co nie. Super, tylko dla mnie to nie jest intuicja, a inteligencja. Mądrość wywodząca się z doświadczenia, a nie supermoc niepodparta w zasadzie niczym.

Powiem Wam jaką chciałbym mieć intuicję. Jak jej słuchałem i do czego mnie to doprowadzało. Otóż czasem, mając do wyboru jakąś trasę w nowym mieście, idąc z punktu A do B słucham swojej intuicji, która mówi mi „o, tam jest skrót!”. Cóż… nie ma tam skrótu, a ja idę dwa razy dłużej. Albo innym razem, gdy zastanawiam się czy iść na jakąś imprezę, czy zostać w domu intuicja mówi mi „zostań, bo nie warto. Popracuj w 4 ścianach”. Jeśli jednak koledzy przekonają mnie, żeby pójść na to piwo, to przeradza się w niesamowicie pozytywne wyjście, które daje mi więcej niż robienie roboty na chacie.

Moja intuicja albo jest mega słaba. Albo mega na mnie zawzięta. Za każdym razem gdy jej słucham, gdy już okazuje się, ze to był błąd, słyszę z tylu głowy taki jakby głos „it’s a prank bro!”

Jeśli też tak masz, to mam dla Ciebie poradę. Nie słuchaj intuicji. Nie wierz jej. Każdą decyzję argumentuj i niech to nie będzie argument „bo tak”, albo „tak mi się wydaje”, czy jeszcze gorzej „tak mi coś mówi”. Nie. Każdą decyzję sprawdzaj i argumentuj. Dowolny racjonalny argument jest lepszy niż Twoja intuicja i przeczucie. Ja tak robię w panowaniu i podejmowaniu decyzji. Póki co sprawdza się raz lepiej, raz gorzej, ale… I TAK LEPIEJ NIŻ SŁUCHANIE PIEPRZONEJ INTUICJI.

Uff… rozemocjonowałem się 😛 Ale mam nadzieję, że rozumiesz mój punkt widzenia. A może nie? Może masz zgoła inną opinię? Podziel się nią w komentarzu, zapraszam!

PS: Jak widzisz, po lewej mam cały czas dział „Za darmo”, gdzie umieszczam różne moje materiały. Jeśli chcesz dostać ode mnie więcej rzeczy za darmo, zapisz się na newsletter z mojego sklepu tworzegry.pl. Wystarczy zjechać na sam dół i wypełnić formularz, a następnie potwierdzić suba w mailu.

Published inbiznesBlog