Skip to content

M.Osman: Biznes Ci ucieka – recenzja

Dzisiaj na tapet bierzemy książkę, którą miałem zamiar zrecenzować już jakiś czas temu. Książka o tyle ciekawa, że jej autor albo ściemnia o tym co pisze, albo sam pisząc pozostaje w świecie iluzji i holyłódzkiego podejścia do biznesu i jego uciekania. Albo, jest też trzecia opcja, książka jest prawdziwa, lecz w na tyle odmienny sposób, by otworzyć oczy wielu ludziom. I chociaż to wydaje się mało prawdopodobne, to sam obstawiam za tą trzecią wersją. Bo „Biznes Ci Ucieka” Marcina Osmana nie jest ani o biznesie (no, chyba że troszeczkę), ani o jego uciekaniu. To książka o filozofii.

Do jednego z towarzyszy mojej podróży podszedł zaklinacz węży. Spytał, czy chce on mieć zdjęcie z wężem. Zniesmaczony i zaskoczony młody człowiek odpowiedział, że nie. Na to zaklinacz węży, nie wiadomo kiedy, zarzucił mu tego węża na szyję i ponowił swoje pytanie o zdjęcie z wężem. Człowiek (…) nie miał innego wyjścia, jak zapłacić za zdjęcie. W tym przypadku – za zdjęcie węża z szyi.

Okej, zacznijmy od tego, że każdy jakąś ma. Filozofię życia. Ja na przykład wychowałem się czytając komiksy Marvela i DC, i oglądając kreskówki poświęcone superbohaterom – herosom współczesnego świata. Dlatego, przez dłuższy czas kierowałem się w swoim życiu podejściem naprawdę superbohaterskim – chciałem ratować świat, a przynajmniej najbliższe otoczenie. Moją filozofią było dbanie o innych. Było, bo z czasem ta filozofia się zmieniła i zacząłem patrzeć na życie inaczej. Teraz, ogólnie rzecz ujmując, mam podejście raczej zdrowo-egoistyczne. Żeby wyjść cało z katastrofy samolotu, najpierw załóż maskę sobie. Inni pozostają w drugiej kolejności.

Możecie się z moim podejściem zgodzić, albo i nie, ale faktem jest, że każdy z nas kieruje się w życiu jakąś tam filozofią. Zmienną filozofią, warto dodać, bo są w życiu takie momenty, które weryfikują nasze postrzeganie rzeczywistości. Najczęściej taką chwilą jest jakieś wydarzenie z życia, ale czasem może to być choćby i film. Tak jak to było w przypadku autora „Biznes Ci Ucieka”.

Nie chcę i nie będę Wam spojlerował wyjawiając o jaki film chodziło. Wystarczy, że powiem, że film jest całkiem niezły i dzięki niemu można zaprezentować tzw. filozofię lekkiego plecaka. I jeśli ktoś z Was od razu skojarzy, że „aaa, to pewnie chodzi o to, że chwali się minimalizm i, że nie musisz mieć wszystkiego, aaa to już wszystko wiem”, to będzie w błędzie, bo sprawa nie przedstawia się tylko tak… minimalistycznie.
Chodzi tutaj też o czas działania i wdrażania akcji w życie. Filozofia Marcina, to filozofia adaptacji i pewnej szybkości. Lekki plecak, to lekkość poruszania się – również w biznesie. Nie udaje Ci się sprzedać zdjęcia z wężem? Sprzedaj zdjęcie węża z szyi. Szybko, sprytnie, adaptowalnie. Ale to tylko przykład. W książce takich przykładów obrazujących działanie plecakowej filozofii jest wiele, a każdy następny pokazuje inne zastosowanie i korzyść płynącą z filozofii. Jednak to wcale nie te metaforyczne exempla stanowią o największej wartości BCU. Największą wartością są zadania.

…w większości przypadków PRZEDSIĘBIORCA=NIEWOLNIK. Jak to? Dziwisz się, bo przecież mówią Ci, że biznes to wolność, swoboda, brak szefa, etc. Jeżeli i Ty tak myślisz, to raczej nie rezygnuj ze swojego pozornie bezpiecznego etatu.

Książka w formie papierowej jest zbudowana w taki sposób, że jej okładka posiada zagięte do wewnątrz skrzydełka, na których wydrukowane są dodatkowe informacje, np. o autorze. Pamiętam, że przez większość czasu mojego czytania BCU, używałem tych skrzydełek jako zakładek, zaginając je za odpowiednią stroną. Był tam taki fragment, który miałem zaznaczony przez dłuższy czas i chociaż przeczytałem książkę już dalej, to nie przesuwałem skrzydełka-zakładki (co spowodowało wygięcie skrzydełka i stałe odznaczenie miejsca w książce). Strona, na której tak mi zależało, to część z praktycznymi zadaniami na kreatywność. Jest ich tam kilkanaście, a samo rozwiązanie wszystkich może zająć dobrych kilka dni. Co ciekawe, same te zadania nie są totalnie odrealnione, bo wymyślenie pomysłów na imprezę dla 100 osób za 100 złotych, to przynajmniej częściowa szansa na jej zrobienie.

A to tylko jedno z ćwiczeń. Po drodze pojawia się ich więcej, chociaż już nie w tak bezpośredniej formie. Mamy np. opisane przypadki kontaktów z klientami, które aż się proszą o powtórkę i wypróbowanie ich na swoim podwórku. Mamy też sposoby myślenia biznesowego, które chce się przełożyć do swojego życia. W końcu, mamy też części wymagające nieco myślenia i wglądu w naszą pracę, jak np. świetna check-lista cech przedsiębiorcy, którą każdy kto myślał o biznesie powinien moim zdaniem sprawdzić.

Często słyszę, żeby nie chwalić się swoimi pomysłami, bo ktoś je ukradnie i zrealizuje jako swoje. Jest to według mnie jedna z największych bredni jakie w życiu słyszałem. Pomysł jest wart złotówkę netto.

Wszystkie te elementy bardziej, lub mniej postrzeżenie ściągają nas nieustannie w stronę tematu filozofii życia. Podejścia do pewnych spraw i zrewidowania ich. Spojrzenie z innej strony. I chociaż książka Marcina Osmana pozostaje w księgarniach na półce w dziale „Poradniki”, to w przeciwieństwie do wielu innych, nie poda nam rozwiązania na pytania, które pojawią się w trakcie zmiany poglądów. Poleci za to spokój i naturalny tryb życia, wskazując jednocześnie, gdzie tych odpowiedzi można szukać (na koniec mały spojlerek: w książkach. Najlepiej tych, pisanych samodzielnie :P).

Podsumowując, „Biznes Ci Ucieka” Marcina Osmana to książka niby o biznesie. Niby, bo pozornie rzeczywiście o nim jest. Rozważa się tam wiele przypadków biznesowych, czy historii osobistej przedsiębiorczości. Wady i zalety. Lekcje pozytywne i antylekcje. Jednak w swoim rdzeniu, to książka o podejściu do życia. A czymże ono jest, jeśli nie biznesem? Przedsięwzięciem, w którym chcemy coś osiągnąć?
A jeśli i Wy chcecie coś w życiu osiągnąć, to Biznes Ci Ucieka polecam bardzo serdecznie. Mi osobiście książka pomogła i wiele dała. Na pewno i Wam się przyda.

Książkę można zakupić  klikając TUTAJ!

A TUTAJ możecie przeczytać gościnny wpis autora książki „Biznes Ci Ucieka”, Marcina Osmana, o tym jak zajarać słuchaczy, by naprawdę nas słuchali.

 

 

 

Published inBlogRecenzje