Skip to content

Lis i Tygrys

Jest taka stara chińska legenda, która należy do moich ulubionych. Czasem zdarza mi się opowiedzieć ją na szkoleniu, więc może część z Was już ją zna. W takim razie, warto ją sobie przypomnieć. Jeśli natomiast nigdy nie słyszeliście, historii o lisie i tygrysie, to zapraszam do czytania. Jak każda chińska legenda, tak i ta niesie ze sobą pewne prawdy życiowe, które może Was do czegoś zainspirują, albo spowodują zastanowienie się nad sobą, czy wywołają zmianę w życiu i ten zbawienny „efekt a-ha!”, dzięki któremy wiemy już co mamy robić. No dobra, po tym wstępie, zaczynamy!

Dawno, dawno temu żył sobie pewien mnich, który chciał poznać sekrety życia. Medytował przez wiele lat, aż w końcu dotarło do niego, że jeśli chce prawdziwie poznać życie, musi opuścić wioskę, w której mieszkał i udać się na pustynię (która w zasadzie była sawanną, ale powiedzmy że w naszej legendzie sawanna, czy pustynia nie robiły mnichowi większej różnicy). Jak postanowił, tak zrobił i szybko został wędrującym pustelnikiem eremitą.

Włócząc się przez sawannę… ekhem… pustynię, obserwował życie i modlił się do Boga o jakiś znak, który powie mu „jak żyć?”. Pewnego razu, gdy zbliżał się do jakiegoś małego bajorka, by zaczerpnąć wody, zobaczył leżącego nieopodal małego liska. Lis był ranny i nie mógł ruszać tylnymi nogami. W zasadzie, prawie już zdychał. Mnich popatrzył na małe zwierzę, gdy nagle usłyszał ruch z pobliskich krzaków. Wyszedł stamtąd ogromny tygrys. Mnich natychmiast wskoczył na jakieś samotne drzewo, licząc że jakimś cudem tygrys zainteresuje się łatwiejszym łupem – lisem, a nie nim samym.

Tak się poniekąd stało. Tygrys zobaczył pół-żywego liska i zaczął go obwąchiwać. To co stało się później zdziwiło jednak naszego pustelnika. Oto tygrys, zamiast zjeść lisa, podsunął go bliżej wody tak, by ten mógł na leżąco się jej napić.
Mnich uznał to za niespodziewany rozwój zdarzeń i być może za znak od Boga. Postanowił więc poobserwować relację lisa i tygrysa jeszcze przez parę dni.

A tygrys coraz bardziej troszczył się o lisa. Nie tylko przysuwał go do wody, ale też łowił dla niego gazele, dzielił się pokarmem, a nawet spał koło lisa, obdarowując go ciepłem. Słowem, lis miał wszystko czego mu było trzeba.
I wtedy mnich doznał olśnienia. Dotarło do niego, że to co widzi, to znak od Boga. Dotarło do niego, że tak naprawdę Bóg jest wszechmocny i zaopiekuje się mnichem, choćby nie wiem co. Zrozumiał, że zawsze Bóg da mu takie życie, jakiego właśnie potrzebuje. Nieważne, czego tak naprawdę będzie chciał, Bóg o niego zadba.

Z tą myślą w głowie, mnich znalazł sobie jakąś miłą jaskinię, w której zamieszkał i czekał na to co przyniesie mu życie. Nie polował, nie szukał jedzenia, nie dbał nawet o wodę, bo wiedział, że to Bóg o niego zadba. Że życie się nim zaopiekuje.
I prawie umarł.

Po kilku wyniszczających dniach postu, bez jedzenia i picia, mnich dał za wygraną. Był na skraju wyczerpania i tak jak ten lisek, niemal stracił czucie w nogach. Dopadła go jakaś choroba, był głodny, zziębnięty i biedny. Dosłownie przypominał widzianego wcześniej lisa. Ledwo dając radę, eremita przyczołgał się do wyjścia z jaskini i zwracając się do Boga zapytał:
– Boże, czemu mi nie pomogłeś? Przecież pokazałeś mi tę scenę ze zwierzętami, że o mnie zadbasz, że wszystko co trzeba Ty mi dasz, więc dlaczego teraz mi nie pomagasz?

ŁUP!

Mnich nagle oberwał niewidzialną ręką po głowie. Z niebios doszedł głos:
– Głupku! PRZECIEŻ JA CI POKAZAŁEM TYGRYSA!!!

Tygrysa, który pomagał tym, którzy tego potrzebują. I teraz, drodzy czytelnicy, pewnie czujecie już jaki jest morał tej opowieści. Powiedzmy to razem:

BĄDŹ TYGRYSEM, A NIE LISEM!

I teraz jeszcze kończąc wpis. Opowiadam tę historię nie bez powodu. Bo teraz to Wy możecie być Tygrysami.

Jakiś czas temu zdecydowałem się współtworzyć projekt Shadow Assassin, który jest grą mobilną, ale nie taką jak wszystkie proste komórkowe klikacze, tylko grą wymagającą, wciągającą, z nietuzinkową fabułą i mega grywalymi rozwiązaniami rozgrywki, zagadkami, rozwojem postaci, i wieloma, wieloma innymi elementami, które czynią tę grę świetną. Zresztą, możecie sprawdzić to sami, grając w demo (KLIK!).

Obecnie, pracujemy nad pełną wersją, ale żeby ją stworzyć, potrzebujemy Waszej pomocy. Wystartowaliśmy z kampanią na Wspieram.to, gdzie można wesprzeć nasz pomysł nawet kwotą 5zł. Zresztą, pieniądze i tak nie przepadają, nawet w przypadku porażki projektu, bo wtedy dostajecie po prostu zwrot. Zbieramy kaskę na stworzenie całości projektu, bo naprawdę chcemy pokazać, że można zrobić polską grywalną grę na komórki, jakiej jeszcze nie było. Bez Was jednak się nie uda.

Dlatego, jeśli zyskaliście coś dzięki tej historii o lisie i tygrysie, czy to w tym wpisie, czy na szkoleniu które prowadziłem, albo po prostu daje Wam coś moja działalność blogowa, proszę Was o wsparcie Shadow Assassina. Bądźcie Tygrysami, a nie Lisami i okażcie pomoc dla projektu (wynagradzamy się też nagrodami, więc również dlatego też warto) 🙂

Dzięki 🙂

Link do kampanii na Wspieram.to: https://wspieram.to/projekt/4371/shadow-assassin-zostan-zabojca-w-xv-w-polsce

Link do Facebooka: www.facebook.com/mutatedbyte

Published inBlog