Skip to content

Koniec cywilizacji zachodnioeuropejskiej… przez grę?

Dużo w mediach mówi się o tym, że jesteśmy świadkami upadku cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Ale czy wiecie, że ten cały upadek zapoczątkował George Fox? Założę się, że nawet nie słyszeliście o tym człowieku! No to słuchajcie, bo George był całkiem sprytnym… projektantem gier.

Rok 1800. Londyn. Rewolucja przemysłowa. Może teraz trudno nam to pojąć, ale ten czas to była prawdziwa rewolucja dotykająca każdego aspektu życia. Najbardziej jednak dotykała sfery prywatnej, tak prywatnej. No bo pomyślcie, wcześniej gdy ktoś był powiedzmy szewcem, to jego cały dom był szewcem. Ojciec naprawiał buty, syn biegał po materiały, matka przyjmowała zapłaty i pilnowała finansów, a córka sprzątała warsztat. Cały dom zaangażowany w biznes. Tak samo, gdy ktoś był stolarzem, murarzem, itd. Cały dom pracował w tej samej branży i rodzina była tak naprawdę małą firmą.

A potem ludzie „poszli do pracy”.

Pojawiły się faktorie i coraz więcej osób dostawało zatrudnienie. Co to oznaczało? Przede wszystkim to, że teraz to ojciec chodził do pracy, może czasem syn, ale kobiety i młodsze potomstwo zostawało na cały dzień w domu. Opiekować się domem. Nawet nie pracować, tylko opiekować się domem. Ludzie zaczęli szukać rozrywek, dodatkowego zajęcia, jednocześnie więzi między domownikami zaczęły inaczej wyglądać, rozpoczęły się zupełnie inne relacje. Cały szereg zmian. Rodzina przestała być podstawową jednostką skupiającą życie ludzi. Rodzina stała się… No właśnie, czym?

Temu wszystkiemu przyglądał się George Fox, który trudnił się wymyślaniem zabawek i gier. I George miał na temat tych zmian jednoznaczną opinię – rewolucja przemysłowa, to upadek wartości rodzinnych, wartości chrześcijańskich i upadek cywilizacji zachodniej.

Oczywiście, George postanowił coś z tym zrobić i pokazać ludziom, że powinni powrócić do poprzedniego życia. Zwłaszcza władcy, którzy powinni przecież stanowić przykład i prowadzić lud dalej ku lepszemu. To oni powinni powrócić do wartości chrześcijańskich. Dlatego George wymyślił grę „Posiadłość Szczęścia” (The Mansion of Happiness). Była to zwykła gra-wyścig. Od startu, do mety. Ale diabeł… ekhm… zamysł chrześcijański tkwił w szczegółach.

Po pierwsze, nie było tam kostek, bo kostki to przecież hazard, a hazard to zło. Był bączek z narysowanymi na boku liczbami. Bo przecież bączek to już nie hazard, nie? Po drugie, wyścig do tytułowej Posiadłości Szczęścia (symbol Nieba) nie był łatwy i na graczy czekały pola z karami, ale też i bonusami. Bonusy i premie posuwały pionek gracza do przodu na 67 polach planszy i przedstawiały cnoty chrześcijańskie: pobożność, uczciwość, umiar, wdzięczność, roztropność, prawdę, czystość i szczerość. Kary cofały graczy o kilka pól, wysyłały na „pręgierz” (utrata kilku tur) lub zawracały z powrotem na start. Przedstawiały też grzechy jakich dobry Europejczyk powinien unikać. I kurczę, co to były za grzechy!

PASJA – ktokolwiek przejawiał oznaki robienia czegoś z pasją, czyli z pełnym zaangażowaniem i całym sobą musiał „być wzięty do wody, by zanurkować i ochłonąć”. Życie pełne pasji nie było chrześcijańskie. Było śmiercią cywilizacji europejskiej.
ŚMIAŁOŚĆ – jeśli ktoś wykazywał się śmiałością, odwagą w walce o swoje, w dążeniu do celu i przeciwstawianiu się przeciwnościom, nie akceptował tego jakim jest świat, a zatem sprzeciwiał się boskiemu porządkowi. Znowu, to grzech prowadzący do upadku naszej cywilizacji.
NIESKROMNOŚĆ – nie ważne w jakim stopniu. Jeśli nie jesteś skromny, to przemawia przez Ciebie pycha. A to… Sami wiecie…
I by przykryć przekaz jaki niosła ze sobą gra, dwa oczywiste i łatwiej przyswajalne: OKRUCIEŃSTWO i NIEWDZIĘCZNOŚĆ.

Ktokolwiek posiada te cechy „nie może nawet myśleć o SZCZĘŚCIU, a co dopiero go doświadczać” – mówiły zasady gry.

I widzicie, teraz gdy patrzymy na twór Georga Foxa, na jego przekaz o upadku naszej cywilizacji już dwieście lat temu to gra wydaje się nam śmieszna i nie na miejscu. I dobrze! Bo taka dokładnie jest. Ale mam nadzieję, że twór tego angielskiego projektanta gier pokaże Wam, że każda „rewolucja” to upadkiem cywilizacji. Że zawsze będą ci, którzy powiedzą, że musimy wrócić do tego, co było. Że zawsze znajdą się ci, którym nie będą pasować zmiany w społeczeństwie. Zawsze nasza cywilizacja będzie upadać.

Tylko, że tak naprawdę nie upadnie. Zmieni się, jasne, wyewoluuje, tak, ale nie upadnie. Bo gdyby tak było, to padlibyśmy już podczas rewolucji industrialnej, gdzie ludzie zaczęli chodzić do pracy. Dzisiaj mamy rewolucję technologiczną i ludzie coraz częściej kontaktują się ze sobą przez social media zamiast na żywo. Czy to upadek cywilizacji? Czy może po prostu jakaś zmiana?

Nie dajmy się ogłupić mediom głoszącym upadek i nie zapędzajmy w strach. Zamiast tego działajmy i… ot choćby… zagrajmy w jakąś grę 🙂

Doczytałaś, doczytałeś do końca? Podobał Ci się wpis? Udostępnij go proszę dalej!

Published inGry