Skip to content

Inkubator startupowy – jego największa wada i ratunek

Też tam byłem i też robiłem. Też się jarałem i co z tego wyszło? Nic… 😛 Jeśli byliście kiedyś w jakimś startupowym programie inkubacji, to po przeczytaniu pierwszej części pewnie przyznacie mi rację i pokiwacie głowami ze zrozumieniem. W drugiej możecie nawet podrapać się po brodzie i powiedzieć sobie „no tak, dlaczego nikt tego wcześniej nie wymyślił?”. Jeżeli natomiast nie mieliście jeszcze przyjemności uczestniczenia w startupowej inkubacji, to również zapraszam do czytania. Będziecie się mogli przygotować i wyrobić zdanie o tym, co warto, a czego nie warto robić będąc samemu inkubowanym.

 

Co to jest startup?

Warto zacząć jednak od początku, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy z Was Drodzy Czytelnicy mogą być zaznajomieni z terminem. Otóż, odpowiedź na pytanie czym jest startup nie jest taka prosta. Na pewno startup to firma, ale jaka? Jaki to biznes? Jeszcze do niedawna startupami nazywano młode firmy związane z branżą IT, charakteryzujące się możliwościami łatwej skalowalności (zwiększenie obrotów bez zwiększania nakładów pracy). Potem, termin jakoś ewoluował i oznaczał firmę poszukującą swojego modelu biznesowego, czyli sposobu zarabiania. Wyszliśmy już zatem poza działkę IT i wyznacznik skalowalności. Obecnie, coraz częściej widzę termin startup tłumaczony po prostu jako młoda firma (sic!). Czy zatem każdy może założyć startup? Pewnie tak! Czemu nie?

Co to jest inkubacja startupu?

Inkubacja, lub inkubator, to taki okres przygotowawczy dla startupów, w którym najczęściej odbywają się przeróżne szkolenia i podczas którego startup powinien przygotować się do pełnego wejścia na rynek. Oznacza to przygotowanie swojej ścieżki sprzedażowej, zdobycie pierwszych zleceń (leadów), opracowanie planu i modelu biznesowego, naukę niezbędnych umiejętności miękkich i wykonanie wszelkiej maści czynności przygotowawczych. Taki inkubator może trwać od kilku tygodni do kilkunasty miesięcy i teoretycznie ma właśnie przygotować firmę do wejścia na rynek i zarabiania.

Niestety, nieczęsto się tak dzieje i chyba wiem dlaczego.

Gdy sam byłem uczestnikiem jednego z inkubatorów mieliśmy tam cały przekrój branż. Od różnych produktów, skierowanych do przeróżnych odbiorców, aż do różnych twórców, którzy sami przedstawiali odrębne typy osobowości. To chyba wynikało z ciągle poszerzającej się definicji startupu i wciągania wszelkiej maści osób i firm do jednego programu. I nie zrozumcie mnie źle, uważam że poszerzanie się rozumienia terminu startup to naturalny i chyba nawet dobry proces. Nie widzę problemu w interdyscyplinarnej grupie inkubowanych. Widzę natomiast problem w tym, że każdemu oferowano to samo.

To trochę tak, gdybyście przyszli do sklepu z ubraniami i okazuje się, że nie dość że w sklepie jest tylko jeden fason, to w ofercie mamy tylko jeden rozmiar.

I tak też często bywa z inkubacjami startupowymi. Młodzi, często początkujący przedsiębiorcy, którzy chcą rozwinąć swój pomysł, dostają taką samą dawkę wiedzy i szkoleń niezależnie od tego, co robią i dla kogo. Skutkiem tego jest np. to że każdemu zaleca się tworzenie bazy odbiorców przez landing page’a, każdemu zaleca się chodzenie po potencjalnych klientach i każdy tłucze jak szalony business model canvasy.
A przecież nie każdemu wszystko się przyda. Przecież każdy potrzebuje swojej osobistej drogi.

Piszę o tym, bo pamiętam jak na koniec inkubacji, tej w której sam brałem udział, wszystkie prezentacje były takie same i tak naprawdę każdy zespół wpadł w pułapkę mediokracji. Niby nic nie było złe, ale wszystko było… meh… takie sobie.

Ratunek?

Dlatego gdy jakiś czas temu debatowaliśmy w Fundacji Teatrikon nad tym, jak mógłby wyglądać dobry inkubator startupowy, to do głowy przyszło nam jedno hasło: personalizacja.

Obmyśliliśmy plan szkoleń, który zawierałby w sobie szerokie spektrum ćwiczonych umiejętności i przekazywanej wiedzy. Następnie, podzieliliśmy te szkolenia na klastry tematyczne, a potem na „kafelki”. Każdy panel szkoleniowy był jedną częścią, jednym kafelkiem. Mając zestaw kilkunastu takich kafli byliśmy w stanie zaprojektować dowolną ścieżkę spersonalizowanych szkoleń, dopasowanych do konkretnego rodzaju biznesu. Opierasz się na budowaniu brandu? Super, Twoja ścieżka będzie ścieżką szkoleń z promocji i PRu. Potrzebujesz dobrego zarządzania zespołem? Świetnie, oto ścieżka z kafelków poświęconych umiejętnościom managerskim. Zależy Ci na tym, żeby posiąść umiejętność zarządzania finansami, planowania i orientowania się w tych wszystkich możliwościach zarabiania? Idealnie, oto specjalnie zbudowana dla Ciebie ścieżka finansowa.

Chcesz coś pomiędzy? Zgadnij co – da się to zrobić! Da się ułożyć odrębną ścieżkę dla Ciebie.

Z takim planem wystartowaliśmy w konkursie Miasta Lublin i wygraliśmy go. Dlatego teraz, z dumą mogę Wam przedstawić projekt: Human_i_Styka. To projekt inkubacji startupów skierowany do studentów kierunków humanistycznych i społecznych lubelskich uczelni. Dlaczego akurat do nich? Bo widzimy, że wielu z nich ma w sobie obawę, która góruje nad chęcią spróbowania swoich sił w startupie. Projekt zakłada pełne przygotowanie ścieżki szkoleń i warsztatów prowadzących do założenia i prowadzenia swojego startupu. I robienie tego z sukcesem! 🙂

Rekrutacja do projektu odbędzie się już w przyszłym tygodniu za pomocą szkoleń z kreatywności w biznesie. Na podstawie ćwiczeń i zaangażowania wybierzemy szczęśliwców, którzy przejdą przez pełną inkubację, zaczynając od stworzenia spersonalizowanej ścieżki oraz webinariów wprowadzających w wakacje, przez szkolenia weekendowe na jesieni, aż do finału i zdobycia informacji zwrotnej od ekspertów na koniec projektu.

Jeśli jesteście zainteresowani, albo znacie kogoś komu taka inkubacja byłaby pomocna – śmiało klikajcie w wydarzenie na FB: www.facebook.com/events/307287606363145
Oraz zapisy na evenea: humanistyka.evenea.pl/

Serdecznie zapraszam i mam nadzieję, że zobaczymy się na projekcie? Bo na pewno będzie to coś przełomowego, co nada nową jakość formie w jakiej robione będą inkubacje!



Published inbiznesBlog
  • Michał Gieczewski

    Świetny pomysł 🙂 popieram w 200%! Brakuje takich inicjatyw – dobrze dostosowanych do odbiorcy, opartych także na osobistym mentoringu i konsultacjach z osobami, które spojrzałby na młody biznes z perspektywy.