Skip to content

Filozofia przedsiębiorczości

Jakiś czas temu miałem przyjemność poprowadzić seminarium dla innowatorów w ramach programu Mikro Innowacje Makro Korzyści. Podczas spotkania użyłem metafory opartej na wierszyku z dzieciństwa, który chociaż wnerwiający i zmorą mych wczesnych lat, to chyba dobrze oddaje pewną filozofię przedsiębiorczości, którą chcę się z Wami podzielić.

Chodzi o wierszyk „Idzie Grześ przez wieś”. Katowano mnie tym, gdy byłem dzieciakiem i strasznie tego wiersza nie lubiłem, głównie ze względu na jego przekaz. Grześ cały czas gubi piasek z worka, po czym orientuje się, że nic już nie ma w worku. Zaczyna zbierać to, co zgubił i znów, wracając do domu, gubi piasek. Oj głupi ten Grześ, głupi.

Dzisiaj już wiem, że sytuacja z wiersza Tuwima jest dziecięcą wersją mitu o Syzyfie. Tam również bohater mitu musiał wtaczać głaz pod górę, po czym wracać po niego na dół i znów wtaczać… I tak wkoło Macieju. Antyczny Syzyf i współczesny Grześ z wiersza to ta sama osoba i ten sam przypadek. Tyle tylko, że Syzyfowi współczuliśmy, bo robił to za karę, a Grześ robił to z głupoty. Ja natomiast uważam, że jedna i  druga historia dobrze obrazuje pewną specyfikę przedsiębiorczości.

Nie ważne jak dobry w biznesie jesteś. I tak nie możesz przestać. Musisz codziennie zaczynać od nowa i od nowa. Wtaczasz projektowy kamień, czy rozsypujesz marketingowy piasek tylko po to, by za jakiś czas zacząć od początku i od początku. Końca w tej robocie nie widać, a pracy przybywa. Jeśli do tego dołożysz porażki, które napotykają przedsiębiorców wcale nie tak rzadko, to masz problem. Bo jaki wniosek wynika z mitu o Syzyfie, czy wierszyku o Grzesiu? Ano taki, że zamiast żyć w niedoli i głupocie, to już lepiej się chyba zabić.

Na szczęście z alternatywą przybywa Albert Camus w swoim eseju na temat Syzyfa. Jakie są jego rozwiązania i dlaczego da się je przyłożyć do życia przedsiębiorcy?

  1. Syzyf oczywiście może rozwiązać sprawę przez samobójstwo. Biznesowym samobójstwem jest poddanie się i zakończenie działalności. No i spoko, można. Czasami wręcz nie ma innego wyjścia, bo może pojawić się milion różnych powodów, które rzeczywiście popychają do zakończenia życia biznesowego. Nie oznacza to jednak, że jest to rozwiązanie problemu. Ucieczka go nie rozwiązuje, jedynie od nas odcina. Problem nieustannego harowania pozostaje.
  2. Można żyć nadzieją, że gdy Syzyf już umrze, to pójdzie do nieba i dostanie nagrodę. Podobnie i Grześ, gdy już zacznie wąchać kwiatki od spodu, w końcu stanie się mądrzejszy i przejrzy na oczy prawdę o świecie i stanie się naprawdę szczęśliwy. W świecie przedsiębiorców taka postawa to dla mnie życie nadzieją na odpoczynek na emeryturze. Popracuję teraz ile mogę, nie robiąc nic więcej, zaprzepaszczając relacje, zdrowie i całą resztę na rzecz biznesu, no ale za parę(naście/dziesiąt) lat… Ale wtedy sobie odpocznę! Och! Bahamy uważajcie – przybywam! Wreszcie w życiu po życiu – na emeryturze. Super, wiele osób rzeczywiście łapie wiatru w żagle po przejściu na emeryturę. Zaczynają żyć radosnym życiem i chwała im! Tyle tylko, że to również nie rozwiązuje problemu przepracowanego życia. Życia Syzyfa.
  3. W końcu, jak mówi Camus, możemy podejść do sprawy inaczej i sprowokować pytanie. Co jeśli Syzyf, a może nawet i Grześ, lubią to co robią? Co jeżeli Syzyf rajcuje się tym, że głaz cały czas spada? A Grześ ładuje baterie tym, że musi zbierać piasek, by go potem znowu rozsypać? Co jeżeli ich „męki” wcale nie są mękami, ale przynoszą im szczęście? Co jeżeli LUBIĄ TO CO ROBIĄ? Moim zdaniem mamy wtedy do czynienia z trzecią drogą. Nie w lewo, nie w prawo, lecz w górę.

I trochę jest tak z byciem przedsiębiorczym (na instagramie powiedziałbym #entrepreneurlife), że nasza praca to trochę robota Syzyfa i praca Grzesia. Robimy projekty tylko po to, by robić nowe projekty. Działamy, sprzedajemy i promujemy, dzielimy się za darmo, zachęcamy i pomagamy tylko po to, by robić to znów i znów, coraz lepiej i lepiej. No męczarnia! Tak! Chyba, że to lubisz. Wtedy jesteś błogosławionym Syzyfem i świętym Grzesiem 🙂

Poniżej moje wystąpienie z seminarium, o którym wspomniałem na początku:

 

Published inbiznesBlog