Skip to content

Czy przyszłość e-learningu jest na Facebooku?

Jakiś czas temu zakończyłem prowadzenie mojego eksperymentu w postaci gry edukacyjnej, którą poprowadziłem na Facebooku. Efekty przerosły moje oczekiwania i w tym wpisie podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego jaki potencjał ma w sobie facebookowy e-learning.

1. Założenie

Czasem tak mam, że wykonuję jakieś codzienne czynności i pomysły same z siebie wpadają mi do głowy. Okej, tak naprawdę to nie same z siebie, ale są wynikiem całodziennego karmienia umysłu treściami dotyczącymi mojego zagadnienia. Niemniej, tamtego wieczora akurat brałem prysznic, gdy wpadłem na pomysł: Co gdyby zrobić grę, w którą może grać dowolna liczba osób, z dowolnego miejsca na ziemi, a produkcją tej gry mógłbym się zająć sam i zrobić ją w tydzień?

W ten sposób powstał pomysł gry DefenderZ, którą postanowiłem realizować na Facebooku. Każdy ma tam konto i wie jak go obsługiwać, więc wybór tej platformy był dla mnie oczywisty. Kolejnym krokiem było uszczegółowienie parametrów. Zdecydowałem, że najwygodniej będzie grać na zamkniętej grupie. Dzięki temu, każdy gracz będzie dostawał powiadomienia o nowej sytuacji w grze, wszystko będzie w jednym miejscu, a obrazek w tle grupy może posłużyć za cały czas widoczną planszę.

Pozostało dodać klimat, od którego często wychodzę wymyślając gry rozwojowe. Padło na obronę miasta przed krwiożerczymi zombie. Stąd też tytuł – DefenderZ.

Dobrze, ale ja tutaj o grze, a przecież miało być o e-learningu!

2. Wartość edukacyjna

Przeanalizowałem większość osób, które śledzą mnie na social mediach. Sporo z nich, to mali przedsiębiorcy, freelancerzy, hustlerzy podobni do mnie (co zrozumiałe, w końcu podobieństwa się przyciągają;)). Wobec tego łatwiej było mi się zastanowić nad tym, co mogłoby przyciągnąć takiego właśnie małego przedsiębiorcę do sprawdzenia i wykorzystania mojej gry. Padło na warstwę edukacyjną.

Chciałem przekazać wiedzę dotyczącą podstaw budowania marki (rzeczy, które sam mam sprawdzone na sobie i działają!) korzystając z elementów gier. Tak, tak w końcu okazało się, że tworzę grywalizowane szkolenie online. Szkolenie, a w zasadzie warsztat, bo zawsze wychodzę z założenia, że najlepsze szkolenia to te praktyczne, więc musiałem zbudować DefenderZów tak naprawdę z trzech elementów: warstwa wiedzowa podana w odpowiednich dziennych dawkach + zadanie dzienne do wykonania + mechanika growa, czyli odpowiednia stawka, punkty, warunki wygranej i przegranej w walce z zombie.

3. Wykonanie

Jeśli chodzi o dynamikę gry, to zaplanowałem ją na 14 dni ciągiem. Codziennie miał się pojawić post wiedzowy (w klimacie zombie, więc np. archetypy marki to byli bohaterowie gry, typy odbiorców online to były zombie do pokonania, etc.). Codziennie po poście pojawiało się zadanie do wykonania, na które uczestnicy mieli 12h (najczęściej wiązało się to ze stworzeniem jakiejś treści internetowej). Na koniec dnia następowało moje podsumowanie w formie live, gdzie komentowałem to, co stworzyli ludzie, a także poszerzałem tematy wiedzowe poruszane w postach.

Niestety, okazało się, że 14 dni po kolei to morderczy maraton dla uczestników. Musieliśmy wydłużyć grę, bo w weekendy zwyczajnie odpoczywaliśmy.

Mimo to, szokiem był dla mnie (i dla samych graczy również) fakt, że angażowali się w realizację zadań nawet jeśli mieli zawalone dni i nie było czasu na nic! A jednak, motywacja growa spowodowała, że na DefenderZów czas się znalazł :)))

Dodatkową wartością, która pomogła w budowaniu sukcesu gry, była ekonomia wdzieczności użyta przeze mnie. Wiedza jaką dostali uczestnicy została przez niektórych oceniona na kilka tysięcy złotych. W DefenderZach dostali ją za darmo, łącznie z moją pełną atencją w trakcie rozgrywki. Dzięki temu, mogłem do gry przemycić kolejny element znany ze świata gier, czyli DLC – Downloadable Content. Dodatkowa zawartość gry do ściągnięcia po ówcześniejszym uiszczeniu opłaty. W moim przypadku były to dodatkowe materiały poszerzające treści w grze (np. podtypy marek, instrukcja napisania manifestu, etc. Te materiały można znaleźć TU: tworzegry.pl/produkt/defenderz-mega-paka-dodatkow). Dzięki temu, że uczestnicy najpierw dostali ode mnie wartość, nie musiałem ich przekonywać o tym, że równie warto jest zakupić moje DLC. Ekonomia wdzięczności, uwielbiam takie win-win! 😀

4. Wnioski i przyszłość

DefenderZ pokazało mi, że można z sukcesem prowadzić działania edukacyjne online na Facebooku, gdzie nie potrzeba do tego żadnych dodatkowych kont, oprogramowania, czy umiejętności. Da się też wdrożyć elementy growe, by w ogromny sposób poprawić zaangażowanie grupy, która może stworzyć zżytą i zwartą grupę dobrych znajomych, jak w najprawdziwszym biznesowym mastermindzie.

Co zatem niesie przyszłość? Czy e-learning i szkolenia online przerzucą się masowo na Facebooka? Pewnie nie, ale… ja na pewno zostanę tam na dłużej!

W tym tygodniu prowadzę nabór, rekrutację do mojej kolejnej gry. Stargazers, to gra w klimacie kosmicznym dotycząca rozwoju kanału na YT, która będzie trochę innym doświadczeniem, niż DefenderZ. Oddaję większe pole manewru graczom, a także ja sam będę razem z nimi – Wami 🙂 realizował zadania, które pojawią się w grze. Dlaczego? Bo warto w końcu rozbujać tego Youtuba w taki sposób, żeby zaczął działać, a nie tylko był śmiesznym i ciekawym dodatkiem do działalności.

Jeśli zatem zależy Ci na poznaniu wiedzy o tworzeniu filmów na YT, którą skomasowałem przez moje 3 lata prowadzenia mega niszowego kanału (który może nie jest popularny, ale przyniósł mi kilka razy klientów). Jeśli chcesz, żeby wreszcie tworzyć przyciągający kontent i dawać wartość przez swoje wideo. A może po prostu chcesz się przełamać i pokonać stres związany z wystąpieniami przed kamerą? To zapraszam!

Stargazersi czekają! https://www.facebook.com/groups/361963451372646/

Published inbiznesBlogGrygrywalizacja