Skip to content

Czy binaural beats są lekiem na Twoje problemy?

Mieliście kiedyś problemy z koncentracją? Gorszy dzień? Nic się Wam nie chciało? No to czytajcie dalej, bo dzisiejszy temat dotyczy m.in. radzenia sobie z takimi właśnie sytuacjami.

Jakiś czas temu zacząłem zabawę z tzw. binaural beats. Czym są? W wielkim skrócie, binaural beats, to nagrania dźwięków przystosowane do odtwarzania na słuchawkach. Podczas gdy w lewej słuchawce słyszymy dźwięk o określonej częstotliwości, w prawej wybrzmiewa zupełnie inna częstotliwość. Powoduje to efekt jakby „dudnienia”, czy vibrata, który sam w sobie jest mega ciekawy, bo gdy posłuchamy nagrania tylko jedną słuchawką, to nie ma tam nic oprócz stałego dźwięku. Magia zaczyna się przy słuchaniu z dwóch słuchawek na raz.
Dobra, ale oprócz ciekawych wrażeń słuchowych… co nam to daje?

I tutaj zaczynają się schody. Teoretycznie bowiem, specjalnie przygotowane klipy z odpowiednio dobraną muzyką mają nas wprowadzać w odpowiednie stany umysłu. I tak na przykład, na youtubie znajdziecie nawet trzygodzinne kawałki z dźwiękami powodującymi stan podwyższonej koncentracji, albo relaksacji, czy wręcz hipnozy.
Przesłanką działającą za binaural beats jest pogląd o dostrajaniu półkul mózgowych w taki sposób, by dźwięki docierające do uszu spajały się w jeden, wywołując w rezultacie pożądane stany świadomości. Jakie? To już zależy od konkretnie dobranej częstotliwości.

Pytanie zatem, czy to rzeczywiście działa? I tak i nie. Z własnego doświadczenia (bo oczywiście musiałem przetestować binaural beats na sobie) wiem, że bywa różnie. Niektóre nagrania, a pokusiłbym się o stwierdzenie, że większość, są tylko wnerwiającymi, świdrujacymi w uszach dźwiękami. Pod żadnym pozorem nie spełniają swojej roli, a tylko denerwują, czasem wręcz powodując ból uszu, czy głowy.
Inne za to mijają się z celem. I tak, zamiast np. podwyższonej koncentracji możemy zaobserwować u siebie przyspieszone bicie serca, lub rosnące uczucie niepokoju. Całkiem creepy…
W końcu jednak, są też takie nagrania, które rzeczywiście przynoszą efekty i to takie, że można się zdziwić. Słuchając kilku z nich, choćby podczas pisania tego postu, rzeczywiście poczułem przypływ potrzebnej do pisania energii.

A może to tylko placebo? 😉

Zachęcam Was do spróbowania i poeksperymentowania z binaural beats. Poniżej, klip wstępny i dość przystępny jak na początek. Mozart w wersji binauralnej:

Published inBlog