Skip to content

3 kroki na epickość w projekcie

Podobno branża szkoleń się kończy. Podobno coraz trudniej jest zaskoczyć czymś odbiorcę, a działy sprzedaży widziały już wszystko. Trenerzy prowadzący zajęcia zamiast dzielić się wiedzą muszą się bronić przed wyzywającą postawą odbiorców (pokaż mi, co potrafisz, a udowodnię, że się mylisz), a odbiorcy czują, że szybciej opanują dany materiał za pomocą wujka google i cioci wikipedii, niż przez projektowane specjalnie dla nich treningi. Brzmi znajomo?

Jeśli zgadzasz się z powyższą tezą, że rzeczywiście w branży szkoleń jest źle. Z drugiej strony, jak miałoby być dobrze jeśli są trenerzy posługujący się tym samym scenariuszem szkoleniowym od 7 i więcej lat!? A sam się z takimi spotkałem. Siedem lat tłuczenia tego samego, w taki sam sposób. Przecież to brzmi jak koszmar dla pokolenia Y i młodszych. Na szczęście, coraz śmielej widać zmianę wprowadzaną w projekty szkoleniowe i nie tylko. Ta zmiana, to przede wszystkim wprowadzanie epickości do projektów. Co to znaczy i jak to zrobić? Postaram się opisać to w kilku punktach.

1. Co to znaczy epicki projekt?

Epickością w projekcie nazywam ogólną, główną przesłankę projektu szkoleniowego. Centralny powód, myśl względem której realizujemy dane szkolenie. Przykładowo, szkolenie z metodologii kanban zarządzania projektem mogłoby mieć swoją podstawową epickość wyglądającą dokładnie tak: „Szkolenie z kanbana”. Proste, zrozumiałe… nudne. O wiele ciekawiej to samo szkolenie mogłoby wyglądać, gdyby zmodyfikować jego narrację. „Najlepszy sposób na zarządzanie projektem” – jest już lepiej, bo wynosimy wiedzę na wyżyny i pokazujemy tajemnicę do odkrycia (jaki to sposób?). Ciągle jednak brzmi to trochę jak marketingowa papka. Potrzebujemy czegoś więcej…

2. Poziomy epickości

Powiedziałbym, że istnieją trzy poziomy, na których możemy realizować epickość projektu, na przykład szkolenia. Pierwszy poziom, to ten podstawowy, który widać w nazwie, opisie działania. To z czym zapoznaje się użytkownik gdy po raz pierwszy spotyka się z ofertą. Taka podstawowa narracja. Zamiana „szkolenia z tematu x” na bardziej atrakcyjną nazwę zawierającą w sobie tajemnicę, albo wezwanie do działania jest już krokiem naprzód, ale można pokusić się o dalszy rozwój epickości.

Bo już drugi jej poziom, to sposób w jaki projekt będzie przeprowadzony. Zwykłe szkolenie, na którym odbiorca tylko „odbiera” wiedzę to mały poziom epickości. Wchodzenie z nim w interakcje i rozmowy – już lepiej. Najlepiej jednak byłoby tak zbudować cały projekt, by sprawiał poczucie bohaterskości. Można zatem pokusić się o wsparcie jakiegoś szlachetnego celu (np. część przychodów ze szkolenia trafi w ręce jakiejś organizacji OPP). Można też przeprowadzić szkolenie jako grę i symulację (trend, w który idzie większość szkoleniowców), można w końcu wybrać kilka opcji, które pozwolą odbiorcy wpłynąć na to, jak będzie wyglądać spotkanie. W końcu, można też łączyć te elementy.

Wreszcie, trzeci poziom epickości projektu, to tworzące się podczas niego historie. Opowieści wynikające z powstających miniprzygód i minirelacji. Jeśli poprowadzimy nasze szkolenie w taki sposób, by w grupie wytworzyły się szybko małe przyjaźnie, inside-joke’i i w pewien sposób istotne zależności, to jesteśmy bliżej trzeciego-najmocniejszego poziomu epickości. Jednocześnie, ten poziom najtrudniej chyba osiągnąć, bo wymaga głębszej interakcji pomiędzy odbiorcami i myślę, że nie da się tego wywołać bez przejścia przez dwa poprzednie poziomy. Ale jak się już uda i nasi odbiorcy zaczną tworzyć własne opowieści na temat szkolenia… to mamy epicki projekt!

3. Jak pracować nad epickością

Przede wszystkim musisz przyjrzeć się swojemu projektowi. Jeśli to szkolenie, rozpisz punkt po punkcie to, co się dzieje w jego trakcie. Potem przypatrz się swoim odbiorcom. Zastanów się, czy bardziej zależałoby im na poznaniu nowych ludzi podczas twojego szkolenia? A może na przeżyciu czegoś nowego? A może na tym, by udowodnić, że są najlepsi? Na razie zapomnij o tym, że wartością jest sama przekazywana wiedza – to oczywistość i żadna nowość. Musisz pomyśleć nad tym jak można podkręcić sam przekaz. Postaraj się zatem wcielić w odbiorcę i zastanowić, co byłoby epickie dla niego? Relacje? Odkrywanie tajemnicy? Czy rywalizacja?

Gdy już to masz, powróć do planu swojego szkolenia. Zastanów się, na jakim etapie można byłoby je zmodyfikować i wprowadzić jakieś elementy epickości. Jeśli Twoi odbiorcy chcą poznawać innych, to może powinni pracować w parach? Jeśli lubią odkrywać tajemnice, może po każdym module szkolenia odkrywaj przed nimi kolejny rozdział jakiejś opowieści? A jeśli kochają rywalizację, to pozwól im też na to. A może, koniec końców, uda Ci się połączyć wiele elementów w jeden?

Popatrz na pełen przekrój projektu. Od momentu pierwszego zetknięcia się z uczestnikiem, aż po czas po jego zakończeniu. W tym całym spektrum możesz powkładać elementy, które uczynią Twój projekt epickim. Wywracaj procesy do góry nogami i zrób coś inaczej, niż zwykle. Jednocześnie – kontroluj to! Niech każda zmiana będzie przez Ciebie zaplanowana, bo inaczej projekt wyrwie się spod Twojej kontroli.

Jeśli potrzebujesz pomocy w tym jakie konkretnie elementy możesz wdrożyć, by ubarwić Twoje szkolenie (czy jakikolwiek inny projekt), sięgnij do mojej książki: Gamifikacja. Znajdziesz tam 100 inspirujących sposobów na to, by ulepszyć swój projekt i poprawić zaangażowanie odbiorców!

W końcu, gdy masz już plan – przeprowadź test. Podeślij swoje założenia do jednej, dwóch zaufanych osób, albo zrób próbne szkolenie (jeśli masz taką możliwość). Zobacz reakcje, sprawdź zachowanie. Jeżeli odbiór pokrywa się z tym, co było w planach – to super! Jesteśmy w domu.

A jeśli nie – wyciągnij wnioski i popraw. To nic trudnego. Wręcz lepiej jest jeśli Twoje założenia nie spotkają się ze 100% przychylnością, bo dopiero wtedy masz szansę na rozwój i poprawę swoich działań. I okej, może okaże się, że nie potrafisz zaprojektować nic epickiego – spoko. Poproś wtedy kogoś o pomoc (na przykład mnie! 😉 ). A może właśnie będzie odwrotnie i okaże się, że wszystko co robisz, może być epickie.

I wtedy zamiast tłuc takie same szkolenia jakby dalej był rok 2010, zaczniesz robić epicką robotę, którą podłapią młodzi. I wtedy zamiast „szkolenia z kanbana” pokażesz im grę survivalową, albo nakręcicie wspólnie film dla jakiegoś przedszkola, albo „razem zmienicie oblicze tego miasta”. Tak, czy inaczej masz wiele dróg do epickiego projektu. Wystarczy odnaleźć swoją 🙂

Published inbiznesBloggrywalizacja